Rozwój

Wysłaliśmy złe pliki. Miasto (i klient...) pokochało nasz błąd

8 wrz

Duża kampania outdoorowa miała pokazać letnie wyprzedaże w jednym z większych miast wojewódzkich. Zamiast tego na billboardach wylądowała zima. W środku najgorętszego lata od lat. To historia o tym, że czasem najlepszą kampanią jest ta, której nikt nie zaplanował.

Wysłaliśmy złe pliki. Miasto (i klient...) pokochało nasz błąd

Nie życzę nikomu takich pomyłek. Ale jeśli już się zdarzą, życzę takich happy endów.

Duża sieć handlowa. Sezonowa kampania wizerunkowa OOH i billboardy w całym mieście, letnie wyprzedaże, stawką setki tysięcy złotych obrotu w sezonie ogórkowym. Zespół gotowy, plan zatwierdzony, harmonogram rozesłany. Wszystko dopięte na ostatni guzik.

Tylko ten złośliwy e-chochlik, który pociągnął z dysku w chmurze nie te pliki, co trzeba.

Zamiast kreacji letniej do druku poszła zimowa. Nikt tego nie wyłapał na czas, plik miał podobną nazwę, tę samą numerację wersji, tylko (aż?) inną porę roku w środku. Billboardy wyjechały na miasto z zaspami śniegu i zimowymi kurtkami dokładnie wtedy, gdy termometry pokazywały wartości, przy których ludzie szukali odrobiny cienia.

Moment, w którym serce staje

Jest taki moment w tym zawodzie, kiedy telefon dzwoni, a Ty już wiesz, po samym tonie głosu, że coś poszło nie tak. Ten telefon zadzwonił, kiedy pierwsze billboardy były już zawieszone na mieście i nie dało się ich po prostu zdjąć i naprawić pomyłki.

Klasyczna reguła kryzysowa mówi: przyznaj się szybko, napraw, ucz się na błędach. Tym razem rzeczywistość napisała inny scenariusz, zanim ktokolwiek zdążył wcisnąć guzik alarmowy.

Miasto zrobiło to, czego nie planował żaden brief

Ludzie zaczęli robić zdjęcia billboardom. Nie z oburzenia a z rozbawienia. Zima na plakacie w trzydziestu paru stopniach w cieniu czytała się jak doskonały i pokrzepiający żart, który ktoś zrobił absolutnie świadomie. Niech mieszkańcy choć na chwilę odetchną od upału. Zaczęły krążyć zrzuty ekranu, komentarze, memy, vital w czystej postaci. Kierownictwo sieci, zamiast kryzysowej narady, dostało coś, czego żadna agencja nie potrafi zaplanować: prawdziwą, spontaniczną reakcję ludzi, którzy polubili markę za coś, czego marka nie zamierzała zrobić.

Pomyłkę oficjalnie nazwano kampanią guerilla, odwracającą znaczenia. I w pewnym sensie nią była, tyle że scenariusz napisał przypadek, nie zespół kreatywny.

Dlaczego o tym piszę

Nie po to, żeby usprawiedliwiać niedopatrzenia. Błąd w kampanii z takim budżetem to zawsze najpierw potężny stres, dopiero potem anegdota. Piszę o tym, bo pokazuje coś, czego nie ma w żadnym podręczniku komunikacji kryzysowej: czasem najważniejsza jest nie perfekcja procesu, tylko to, co robisz w chwili, gdy plan się totalnie sypie. Ten sam refleks, który każe szybko reagować na atak, każe też rozpoznać moment, w którym błąd zaczyna działać na Twoją korzyść. I wtedy nie gasisz pożaru, tylko... dorzucasz do niego drewna!

Życzę Wam błędów, które kończą się tak dobrze. A jeszcze bardziej życzę kogoś obok, kto w tej jednej sekundzie rozpozna różnicę między katastrofą a najlepszą kampanią sezonu.

Masz kampanię, przy której coś poszło nie tak? Nie pękaj. Czasem to nie koniec świata, czasem to początek najlepszej historii marki.

Sprawdź moją ofertę, rozpocznijmy współpracę

Komunikacja, strategia i marka osobista dla osób publicznych z mandatem zaufania. Maciej Rytczak.

POROZMAWIAJMY
BLOG. TO SIĘ NAPRAWDĘ WYDARZYŁO

Przeglądaj inne artykuły

WORKATION czy WARCATION? 19 wrz
GEOPOLITYKA
WORKATION czy WARCATION?

Przez lata na pytanie o moją California rzucałem z uśmiechem: „To mój plecak ewakuacyjny”. Ten żart właśnie przestał być śmieszny. Kiedy premier mówi w Sejmie o trudnej zimie i dronach, chłodna analityka zderza się z naszą potrzebą poczucia bezpieczeństwa. Strefa komfortu, w której żyliśmy przez trzy dekady, właśnie pęka. Czy w chaotycznym świecie posiadanie własnego planu B i zatankowanego campervana to tylko ucieczka przed biurem, czy już gotowość na coś więcej?

Nie potrzebujesz lepszego biura. Potrzebujesz lepszej perspektywy. 17 wrz
Mindset
Nie potrzebujesz lepszego biura. Potrzebujesz lepszej perspektywy.

Rutyna zabija szybciej niż konkurencja. Gallup pokazuje, że 8 na 10 pracowników doświadcza wypalenia, a lekarstwem nie jest droższy open space, tylko autonomia i zmiana perspektywy. Świat potrzebuje i lotniskowców, i pirackich galeonów. Ten tekst jest o tym, dlaczego czasem ławka na klifie w Chorwacji działa lepiej niż warszawskie biuro za 10k miesięcznie.

Olsztyński listek przeżył niejednego dyrektora 11 wrz
Strategia
Olsztyński listek przeżył niejednego dyrektora

W weekend zaparkowałem na nockę nad Ukielem. Pierwszy raz od dziesięciu lat. Na tabliczkach, flagach i całej gamie elementów brandingowych zauważyłem zielony listek, który wprowadzałem w 2010 roku. Włączyła mi się budująca retrospekcja o myśleniu systemowym.

Nie chcę nomadów w Ełku! 2 wrz
Strategia
Nie chcę nomadów w Ełku!

Ełk Workation Festival. Ciekawe wydarzenie o tym, jak ściągnąć do miasta ludzi pracujących zdalnie. Przy stole władze, instytucje, biznes i osadnicy. I ja z łyżką dziegciu w ręku. Jako gość, który ma przeszłość samorządową, a teraz często pracuje w campervanie.

Kontakt

Zacznijmy od diagnozy